Hej! Zauważyłyśmy, że nie wiecie, że autorki są dwie więc pod każdym kolejnym postem będziemy się podpisywały abyście wiedziały, która z nas napisała dany rozdział ;) Przy okazji informujemy, że rozdział 6 pojawi się dzisiaj wieczorem (16.01) lub jutro (17.01) ;) Chciałybyśmy was poprosić o szczere komentarze, które motywują nas do dalszej pracy :D
Viki i Paula ;*
środa, 16 stycznia 2013
sobota, 12 stycznia 2013
Rozdział 5
O 13 obudziły mnie promienie słońca wpadające do mojego pokoju przez duże okno. Usiadłam zmęczona na łóżku i zaczynałam przypominać sobie co się działo w nocy. Więc tak byłam na imprezie razem z Maćkiem i Julką, piliśmy, bawiliśmy się, impreza się kończyła, ja byłam zmęczona i Harry mnie odprowadził do domu (miał naprawdę daleko ;p). I umówiliśmy się na 18, że mnie gdzieś zabierze ?! Wstałam jak oparzona z łóżka i spojrzałam w lustro, boże jak ja wyglądam ? - powiedziałam sama do siebie. Zeszłam na dół i zobaczyłam całą rodzinkę siedząca w salonie i oglądają Zakochanego kundla hahah Kacper im pewnie kazał, to jego ulubiona bajka. Podeszłam do rodziców i przywitałam się z każdym całusem w polik.
-I jak było ? Dożo wypiliście ?- zapytała mama
-Imprezy to oni umieją urządzić, było naprawdę fajnie. Ja z Julką po jednym drinku a Maciek jak to on wypił trooszke więcej.
-No to dobrze, że się fajnie bawiliście a jakie plany na dziś ? - zapytała tym razem tatuś.
-No teraz idę doprowadzić się do stanu normalności a o 17 przychodzi po mnie Harry i zabiera mnie „gdzieś”. - powiedziałam i znowu kierowałam się do mojego pokoju. Weszłam do łazienki napuściłam sobie do wanny wody i weszłam na laptopa. Ooo Harry dodał nowy wpis na tt – powiedziałam znowu na głos, sama do siebie. Muszę zacząć się kontrolować bo to jest dziwne o.O . „Już nie mogę się doczekać dzisiejszego wieczoru ;* ” . Wzięłam ubranie na dzisiaj i na spotkanie z Stylesem i poszłam się umyć. W wannie spędziłam około godziny, wyszłam i zaczęłam suszyć włosy. Gdy włosy były już suche nałożyłam na twarz puder, pomalowałam rzęsy i pomalowałam usta błyszczykiem.Ubrałam TO. Miałam jeszcze pół godziny więc usiadłam w salonie i oglądałam National Geographic, ten czas mi się strasznie dłużył. Siedząc tak sama zauważyłam, że nie ma rodziców i Kacpra więc wysłałam do nich sms – a. Po trzech minutach dostałam odpowiedz, że są u cioci i wujka i mam wziąć swoje klucze bo pewnie i tak późno wrócę. Dochodziła 17 i ktoś zapukał do drzwi podeszła i otworzyłam je aby wyjść. Chłopak był ubrany w jeansy, białą koszulkę i czarną kurtkę, wyglądał boosko. Przywitał mnie przyjacielskim buziakiem w policzek a ja się zarumieniłam.
-To gdzie idziemy ?
-Musisz zawsze wszystko wiedzieć ? To ma być niespodzianka
-Tak !
-Tak !
-I tak ci nie powiem kochana niespodzianka to niespodzianka – mówiąc wypiął mi język.
-No ploose nie lubię jak ludzie ukrywają przede mną rzeczy.
-Ee i tak się nie dowiesz
-No dobra no to prowadź mam nadzieje, że mnie nie zgwałcisz – powiedziałam poważnie ale na te słowa dostałam kuksańca w bok
-A gdzie ty słyszałaś, że ja gwałcę tak piękne niewiasty ?
-No wiesz w internecie znajdziesz wszystko – zaczęłam się z niego śmiać.
-Harry, Harry ! - usłyszeliśmy jakieś głosy i momentalnie wpadły na nas dwie bliźniaczki.
-O Emily i Hannah – powiedział z udawanym entuzjazmem.
-Rose to jest Hannah a to Emily – wskazał na dziewczyny
-Cześć milo mi – odpowiedziałam
-Nie, nie ja jestem Emily a to jest Hannah – wskazywała jedna z bliźniaczek
-Oj przepraszam zawsze was mylę, ale my musimy lecieć cześć – powiedział i pociągnął mnie za sobą.
-Aha chyba czegoś tu nie rozumiem - powiedziałam zmieszana i jednocześnie rozbawiona zachowaniem dziewczyn i chłopaka.
-Oj już ci mówię to były siostry Emily i Hannah, przyjaźnią się z Chole wszystkie są niby miłe ale tak słodko miłe, że rzygam i ich po prostu nie lubię i dziwnie się zachowują
-Aha. Powiedz mi o sobie coś więcej – poprosiłam chłopaka
-Jak coś więcej myślałem, że fanki wszystko o mnie wiedzą
-Wiedzą ale tak żebyś powiedział jaki jesteś ty Harry, a nie jaki jest Harry Styles z zespołu One Direction.
-No więc miły, zwariowany i oszałamiająco przystojny... zapomniałem i oczywiście seksowny – wyszczerzył się
-Chyba zapomniałeś dodać też, ze bardzo „skromny” – powiedziałam i wystawiłam mu język.
-Nie wystawiaj języka bo ci krowa nasika ! Teraz twoja kolej opisz siebie.
-No więc miła ale czasem pyskata, bardzo irytująca, marudna, szalona i oczywiście śliczna.
-I bardzo „skromna”
-No widzisz to się dobraliśmy – po chwili zaczęliśmy się śmiać. Szliśmy rozmawiając o wszystkim i o niczym, opowiedziałam mu jak mieszkało mi się w Polsce, o mojej przyjaźni z Julką i Maćkiem i wielu innych rzeczach. Za to Harry mi o swojej rodzinie, początkach w X-Factor i o niesamowitej przyjaźni z chłopakami. Szliśmy już dłuższy czas, zrobiło się ciemno. Po pierwsze jest wieczór więc jest ciemno, po drugie zebrały się chmury deszczowe, ale my się tym nie przejmowaliśmy i szliśmy dalej aż doszliśmy w okolice jakiegoś parku. Spojrzała na chłopaka który uśmiechał się sam do siebie i wchodził głębiej do ciemnego miejsca.
-A teraz stój – rozkazał mi
-A już kumam, wybrałeś takie ciemne miejsce żeby mi coś zrobić
-Nie głupolu teraz się odwróć i powiedz czy ci się podoba.
Za moimi plecami znajdował się pięknie oświetlony most Tower Bridge. Wcześniej koło niego przechodziliśmy ale w dzień nie robi takiego wrażenia ja późnym wieczorem.
-Wow
-Tylko tyle ?
-Dobra wielkie wow, ale to pięknie wygląda *.*
-Wiedziałem, że ci się spodoba – poczułam w tym momencie, ze coś mi kropnęło na nos. Najpierw jedna kropla, potem druga i tak zaczęło padać. Zaczęliśmy uciekać i śmieć się nawet nie wiem z czego. Harry złapał mnie za rękę mi zrobiło się jakoś cieplej. Wiem, że dziwne bo znam go tak osobiście nawet nie pięć dni ale co tam. Po naszym biegu zatrzymał się, złapał w tali i zaczęliśmy tańczyć. Deszcz padał a my nie zwracając na nic uwagi po prostu tańczyliśmy.
-Zawsze chciałam zatańczyć z kimś w deszczu – rzekłam
-No to twoje marzenie się spełniło - gdy skończyliśmy tańczyć. On staną bliżej mnie i musnął moje usta swoimi. Oddaliłam się kawałek od niego i spojrzałam w jego zielone tęczówki.
-Harry ja ciebie naprawdę bardzo lubię, ale my się praktycznie nie znamy. Więc proszę najpierw poznajmy się bliżej później będzie czas na „inne” rzeczy. Dobrze ?
-Dobrze, ale wiedz, że mi na tobie bardzo zależy, mimo, ze znamy się tak krótko – zaśmiał się – no to teraz zapraszam cie na ciepłe kakałko do nas żebyśmy się lepiej poznali.
-No to chodźmy ! - powiedziałam zadowolona z tego, że zrozumiał, ze jeszcze nie jestem gotowa. Nagle deszcz przestał padać a my spojrzeliśmy na siebie zdziwieni. Było już po 20 a my mokrzy i zmarznięci wracaliśmy przez cały Londyn do domu. Po jakimś czasie doszliśmy do domu chłopaków. Ich miny były bezcenne na nasz widok. Hahaha.
-No co ? - zapytałam rozbawiona
-Nie nic, wiecie co wy może idźcie się przebrać a ja wam zrobię kakao – powiedział Li
-Dobrze tato – powiedzieliśmy razem z Hazzą i zaczęliśmy się śmiać.
-No to zapraszam do mojego królestwa - Weszliśmy do jego pokoju, był bardzo przestronny i czysty jak na chłopaka. Styles wyciągnął z szafki biały T-shirt i dresy. Podał mi je kazał się przebrać w łazience bo zmarznę a mokre ciuchy zostawić w łazience. Posłusznie wykonałam polecenie i wyszłam przebrana i sucha do Hazzy.
-To teraz choć na najlepsze kakao pod słońcem – powiedział a ja ruszyłam za nim schodami na dół. Musiałam wyglądać komicznie w za dużej bluzce i spodniach na bosaka.
-Hahahahahha – zaczął się śmiać Lou
-I co cie tak śmieszy Marcheweczko ?
-Nie powiem, że ty
-No śmieszne ja idę na kakao i się z tobą nie podzielę – wystawiłam mu język
Przeszłam z salonu do kuchni gdzie siedzieli Liam i Harry. Usiadłam do stołu koło Liam'a a on podsunął mi pyszną ciecz. Podziękowałam i siedzieliśmy w ciszy pijąc kakao. Spojrzałam na zegarek dochodziła 22.
-Już tak późno, muszę już chyba wracać do domu
-Nigdzie nie idziesz ! -powiedzieli jednocześnie Li i Hazz
-Zostań u nas na noc, napiszesz sms-a rodzicom i z głowy, jeszcze zmarzniesz przez taką dłuuuugą drogę – powiedział Loczek śmiejąc się
-No okej ale rodzice idą na 9 do pracy więc o 8:30 musiałabym pójść do Kacpra
-Żaden problem, ale mam nadzieje, że jeszcze się jutro spotkamy – powiedział chętnie Payne a Styles się zgodził na jego propozycje
-No może, może. To co robimy, bo ja śpiąca jeszcze nie jestem.
-Zayn znajdź jakiś film !! - krzyknął Harry
Ruszyliśmy do salonu w tym czasie także napisałam rodzicom, ze nie wracam na noc do domu. Chłopacy usadowili się już na fotelach i podłodze. Kanapa została wolna, usiadłam między Li a Harrym i już mieliśmy zacząć oglądać film kiedy Niall wstał i pobiegł do kuchni.
-Ten wiecznie nie najedzony – powiedziałam znudzona. Wszyscy spojrzeli na mnie z miną WTF.
-Skąd wiesz zapytał zdziwiony Lou
-Internet – powiedziałam razem z Harrym.
-A ty skąd wiedziałeś ?
-Ma się swoje sposoby – powiedział i zaczęliśmy się śmiać a reszta patrzyła na nas jak na wariatów. Blondyn wrócił do nas z miską popcornu i usadowił się na podłodze. Nie powiem wygodne miejsce :P Zayn i Liam siedzieli na fotelach, a ja Lou i Hazz na kanapie. Po paru minutach filmu zorientowałam się, ze jest to horror, no ej ja się boje takich filmów ;(
-Ej chłopaki boje się – powiedziałam drżącym głosem.
-Rose się boi ? Oj kochanie może chcesz się przytulić ? - zapytał z cwaniackim uśmieszkiem Harry.
-Wiesz co tak – powiedziałam i przylepiłam się do Lou. Harry spojrzał na mnie ze smutną minką
-Ej a ty przypadkiem nie masz dziewczyny ? - zapytał zazdrośnik.
-Mam, ale mam też przyjaciół
-Teraz to ja się boje – odezwał się po paru minutach Harry
-Co może jeszcze chcesz się przytulić ? -zapytałam
-Tak !! – i wtulił się we mnie. Musiało to wyglądać komicznie. Ja przytulająca się do Lou a Hazz do mnie.
-Uwaga, uwaga gwałt zbiorowy – krzykną Niall
-Ej ja też chce – odezwał się tym razem Zayn
-Nie ma już miejsca – rzekłam i wystawiłam mu język
-Czyżby ? - i moment później leżał nam wszystkim na kolanach, nie powiem było mi dość ciężko, ale dałam rade. Resztę filmu skończyliśmy oglądać w takiej oto dziwnej pozycji.
-To co dzieci idziemy spać – powiedział Daddy
-Tylko nie dzieci !! Ja jestem starszy – nabrał sił Tomlinson
-Oj tam, oj tam
Zebraliśmy się wszyscy z tej kanapy a ja zapytałam.
-Ymmm to gdzie ja mam spać ?
-Więc ty śpisz u mnie w pokoju a ja z tobą – pokazał ząbki Styles.
-Ta mówiłam, że chce mnie zgwałcić
Wszyscy zaczęli się śmiać a my ruszyliśmy do pokoju .
-Dla ciebie mogę nawet spać bokserkach
-Och co za zaszczyt
Położyliśmy się razem do łóżka i poszliśmy spać.
-Rose dobranoc
-Dobranoc Harry – powiedziałam i dałam chłopakowi całusa w policzek.
____________________________________________
I jest kolejny rozdział, ale czy dobry ? Mam nadzieje, że go oceniecie w komentarzach na których nam bardzo zależy ;*
poniedziałek, 7 stycznia 2013
Rozdział 4
Nie mogę uwierzyc, że
Rose udało się mnie namówic na tą domówkę u chłopaków. No ale
niech jej będzie przecież zawsze na imprezy chodzimy we trójkę
razem z Mackiem więc chyba nie mam wyjścia. Zwłaszcza, że tamta
dwójka bardzo lubi naszych nowych sąsiadów. Naprawdę nie mam
pojęcia co w nich takiego fascynującego. Uhg... no ale ten raz się
dla nich poświęcę.
Impreza miała zacząc się
o 18:00. Ja jednak już o 17:00 byłam gotowa. Ubrałam moją
ulubiona sukienkę
LINK
, zrobiłam delikatny makijaż i nakręciłam włosy lokówką.
Miałam jeszcze sporo
czasu ale mój kochany braciszek zadbał o to abym właściwie go
zagospodarowała.
- Julkaaaa!!!! -
usłyszałam krzyk Macka dochodzący z jego pokoju.
- Matko Boska co się
stało??? - szybko do niego pobiegłam.
- Uuuu lala jaka
śliczna ta moja siostrunia. - powiedział gdy tylko zobaczył mnie
w drzwiach. - Czyżbyś wystroiła się tak dla jednego z
organizatorów imprezy??
- Zamknij się wariacie!
- krzyknęłam i rzuciłam w niego poduszką - Po co mnie wołałeś??
- Bo wieszzz.... mam
problem z doborem ubrań.
- Hahahahhahaha a co
boisz się, że będziesz laski odstraszał swoim wyglądem?
- No mniej więcej –
odpowiedział Maciek i zrobił minkę na ,,zbitego pieska”
- Ale wiesz ubiór
chyba nic nie zmieni. - zaczęłam się z niego śmiac. - No dobra
pokaż co tu masz? - otworzyłam jego szafę i nagle zaatakowała
mnie ogromna sterta ciuchów zwinięta w jeden wielki kłębek. -
aaaaaaaaaaaaa Maciek co to ma być??????!!!!
- No jak to co
głuptasie... moje ubranka.
- Ahaaa dobra … to
teraz pytanie za 100 punktów. Co one robią na mojej głowie???!!!!
- Nie wiem nie czytam
im w myślach. - uśmiechnął się uroczo a ja myślałam, że zaraz
go rozszarpię. Tylko spokojnie...
- Wiesz co? W sumie to
w tych jeansach i koszuli wyglądasz dobrze. - odparłam po czym
zeszłam na dół do salonu.
Była godzina 17:50
gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. To Rose przyszła po nas 10 minut
wcześniej bo oczywiście nie chciała się spóźnic na imprezę do
swoich chłopców.( Ja naprawdę nie wiem co ona w nich
widzi).Wyglądała naprawdę piśknie, miała na sobie
LINK
a jej długie, kręcone włosy powiewały na wietrze. Więc szybko
się zebraliśmy i zaraz staliśmy przed drzwiami domu obok. Otworzył
nam Harry, który gdy tylko zobaczył Rose rozpromienił się.
Widocznie wpadła mu w oko. Weszliśmy do ogromnego holu, do którego
zlecieli się wszyscy chłopcy i zaczęli się z nami witac.
Było to dla mnie trochę
krępujące, zresztą chyba każdy na moim miejscu czułby się
podobnie. Ja ich po prostu nie lubię -.- . No ale dobra niech będzie,
że chociaż stworzę pozory.
- Ślicznie wyglądasz.
- usłyszałam głos Liama, który stanął przede mną i ładnie się
uśmiechnął.
- Dzięki, Ty też. -
odparłam chłodno.
- Ohooo chyba ktoś tu
jest nie w humorze. Ale to nic zaraz Cię trochę rozruszamy. -
mrugnął do mnie a na jego twarzy pojawił się podejrzany
uśmieszek.
Ahaaa dobrze wiedziec.
Sławny gwiazdor zwrócił na mnie uwagę i jeszcze skomplementował,
jejkuuuu jak się cieszęęę...Bez komentarza.
Louis zaprowadził nas do
salonu, w którym zgromadziła się dość spora liczba osób a DJ
rozkładał swój sprzęt. Dom chłopaków wewnątrz był bardzo
ładny. Panował w nim zadziwiający porządek. Pewnie na tą okazję
zatrudnili sprzątaczkę, żeby nie narobic sobie wstydu przez jakieś
walające się po katach śmieci. Zresztą na pewno na co dzień też
maja jakąś ekipę sprzątającą, w końcu to takie osobistości....
Po niespełna 15
minutach cały dom wypełnił się ludźmi. Czułam się troszeczkę nieswojo, bo nikogo tam nie znałam. Tzn. nikogo oprócz mojego
brata, Rose, no i oczywiście chłopaków z 1D ale to nie zmieniało
faktu, że było mi dziwnie.
Impreza się rozkręcała,
wszyscy świetnie się bawili, a co najdziwniejsze nawet mi się
podobało. Może i chłopcy są wielkimi gwiazdami ale przy najmniej
umieją zorganizowac porządną domówkę. Po kilkunastu
przetańczonych piosenkach udałam się po coś do picia. Gdy stałam
przy stoliku podszedł do mnie nie kto inny jak Liam.
- I co? Humor trochę Ci się poprawił?? - zapytał i uśmiechnął się słodko.
- Tak, dzięki, że pytasz. - również się uśmiechnęłam.
- No to bardzo się cieszę. - odparł – a więc teraz powiedz mi dlaczego odwołałaś nasze dzisiejsze spotkanie??
- Troszeczkę źle się czułam – odpowiedziałam nieśmiało.
- Dobra dobra nie wkręcaj mi kitów. - Ojej czyżby Liam coś podejrzewał?
- Ale ja mówię prawdę. - rzuciłam mu zadziorne spojrzenie – w ogóle przepraszam, że Cie nie rozpoznałam gdy mi pomagałeś. Ale ja po prostu nigdy nie interesowałam się waszym zespołem i szczerze mówiąc nawet nie wiem jak masz na nazwisko. - rzuciłam z nadzieją, że w końcu się odczepi.
- Liam Payne miło mi poznac panienkę Makowską. - powiedział z uśmiechem po czym ukłonił się i ucałował moją dłoń.
- Hahha mnie również. - muszę przyznać, że to było całkiem urocze. Zaczęłam się z niego śmiać. Nagle podeszła do nas piękna, rudowłosa dziewczyna.
- Cześć kotku. - zwróciła się do chłopaka, przytuliła go i pocałowała w policzek.- miło Cie znowu widzieć. - szepnęła mu do ucha.
- Stałam z boku i przyglądałam z lekkim zdziwieniem.
- Hej Chole! Ciebie również. Poznaj..to jest Julia, Julka to Chole.
- Cześć! Miło Cie poznac. - uśmiechnęłam się do dziewczyny.
- Wzajemnie. - odpowiedziała.
- I co? Humor trochę Ci się poprawił?? - zapytał i uśmiechnął się słodko.
- Tak, dzięki, że pytasz. - również się uśmiechnęłam.
- No to bardzo się cieszę. - odparł – a więc teraz powiedz mi dlaczego odwołałaś nasze dzisiejsze spotkanie??
- Troszeczkę źle się czułam – odpowiedziałam nieśmiało.
- Dobra dobra nie wkręcaj mi kitów. - Ojej czyżby Liam coś podejrzewał?
- Ale ja mówię prawdę. - rzuciłam mu zadziorne spojrzenie – w ogóle przepraszam, że Cie nie rozpoznałam gdy mi pomagałeś. Ale ja po prostu nigdy nie interesowałam się waszym zespołem i szczerze mówiąc nawet nie wiem jak masz na nazwisko. - rzuciłam z nadzieją, że w końcu się odczepi.
- Liam Payne miło mi poznac panienkę Makowską. - powiedział z uśmiechem po czym ukłonił się i ucałował moją dłoń.
- Hahha mnie również. - muszę przyznać, że to było całkiem urocze. Zaczęłam się z niego śmiać. Nagle podeszła do nas piękna, rudowłosa dziewczyna.
- Cześć kotku. - zwróciła się do chłopaka, przytuliła go i pocałowała w policzek.- miło Cie znowu widzieć. - szepnęła mu do ucha.
- Stałam z boku i przyglądałam z lekkim zdziwieniem.
- Hej Chole! Ciebie również. Poznaj..to jest Julia, Julka to Chole.
- Cześć! Miło Cie poznac. - uśmiechnęłam się do dziewczyny.
- Wzajemnie. - odpowiedziała.
Chole była naprawdę
ładną dziewczyną a jej płomienne rude włosy dodawały jej
charakteru. Sprawiała wrażenie miłej, jednak coś mi nie pasowało.
Według mnie była troszeczkę podejrzana ale to pewnie tylko
złudzenie.
- Chole mieszka na początku naszej ulicy – oznajmił mi Liam – a Julka niedawno wprowadziła się do domu obok nas. - zwrócił się do rudej.
- Ooo to bardzo fajnie. - powiedziała – a co tam u Ciebie słychać Liam? Dawno się nie odzywałeś.
- No wiesz jakoś nie miałem czasu... mieliśmy dużo pracy przy nowej płycie.
- Ahh no tak, wiecznie zapracowani artyści. - odparła Chole po czym spojrzała na mnie. - nigdy nie mają czasu dla znajomych.
- Chole mieszka na początku naszej ulicy – oznajmił mi Liam – a Julka niedawno wprowadziła się do domu obok nas. - zwrócił się do rudej.
- Ooo to bardzo fajnie. - powiedziała – a co tam u Ciebie słychać Liam? Dawno się nie odzywałeś.
- No wiesz jakoś nie miałem czasu... mieliśmy dużo pracy przy nowej płycie.
- Ahh no tak, wiecznie zapracowani artyści. - odparła Chole po czym spojrzała na mnie. - nigdy nie mają czasu dla znajomych.
Czy to była jakaś
aluzja do mnie????
- Ale tego nie powiedziałem – odezwał się chłopak – dla pewnych osób zawsze znajdę czas. - rzucił mi porozumiewawcze spojrzenie.
- Ale tego nie powiedziałem – odezwał się chłopak – dla pewnych osób zawsze znajdę czas. - rzucił mi porozumiewawcze spojrzenie.
Jednak nie byłam pewna
czy ma na myśli mnie. Mówiąc prawdę miałam nadzieję, że chodzi
mu o kogoś innego i tylko przez przypadek spojrzał na mnie ,,tym
swoim” wzrokiem. Doszłam do wniosku, że ta rozmowa zaczyna mnie
męczyć i już miałam zamiar odejść gdy Liam zwrócił się do
Chole.
- przepraszam Cie bardzo ale teraz chciałbym zatańczyć z Julką - ,,Żeee cooo???” wykrzyczałam w myślach. - to jak? Dasz się zaprosić do tańca? - spojrzał mi prosto w oczy. Ahhh jak ja nie nawidzę tych jego pięknych, brązowych tęczówek.
- No dobrze, chyba nie mam wyjścia. - uśmiechnęłam się.
- przepraszam Cie bardzo ale teraz chciałbym zatańczyć z Julką - ,,Żeee cooo???” wykrzyczałam w myślach. - to jak? Dasz się zaprosić do tańca? - spojrzał mi prosto w oczy. Ahhh jak ja nie nawidzę tych jego pięknych, brązowych tęczówek.
- No dobrze, chyba nie mam wyjścia. - uśmiechnęłam się.
Ruszyliśmy na parkiet i
właśnie w tym momencie DJ puścił piosenkę Ed'a Sheerana ,,Kiss
me”. To chyba jakieś żarty – pomyślałam. Zanim zdążyłam
się zorientować chłopak załapał mnie w pasie i przyciągnął do
siebie. Położyłam mu rękę na ramieniu i zupełnie nieświadomie
wtuliłam się w jego klatkę piersiową. Momentalnie uderzył mnie
zapach jego perfum. Najgorsze, że mi się to podobało. Tańczyliśmy
tak objęci i miałam wrażenie, że wszyscy zgromadzeni goście nas
obserwują ale szczerze mówiąc miałam to gdzieś. W ramionach
Liama czułam się tak cudownie i bezpiecznie jakbym była otoczona
niewidzialną barierą obronną i nikt nie mógł mnie skrzywdzić.W
tym momencie nic nie miało dla mnie znaczenia. Chciałam, żeby ta
chwila trwała wiecznie. Ale zaraz zaraz o czym ja znowu
myślę...przecież...Julka ogarnij się dziewczyno!!! Ahh w sumie co
mi zależy, to tylko taniec. Postanowiłam nie myśleć już o niczym
i po prostu cieszyć się tą chwilą. Jego ciało było takie ciepłe
i nie mogłam nie zauważyć, że jest całkiem dobrze zbudowany....A
może on nie jest taki zły, może po prostu sobie wmawiałam, że to
rozkapryszony gwiazdor, przecież gdy się poznaliśmy nie zgrywał
wielkiego celebryty, był bardzo miły i mi pomógł. Muzyka
przestała grac. Li utkwił swój wzrok w moich oczach, patrzeliśmy
się na siebie dobrą minutę...
- uuu Liam całkiem dobrze tańczysz. - palnęłam coś żeby tylko przerwać tą niezręczną ciszę, której szczerze nienawidzę.
-Ty również. - chłopak się uśmiechnął. - przepraszam Cie na moment muszę iść na chwilkę do kuchni ale zaraz wrócę.
- W porządku, jakbyś mnie szukał to będę przy tamtym stoliku. - powiedziałam i wskazałam na stolik, przy którym stała Chole i przy którym jeszcze przed kilkoma minutami staliśmy również my.
- Nie muszę Cie szukac, bo jesteś jedyną osobą, którą tu widzę. - odparł Liam i ruszył w stronę kuchni a ja poczułam, że zaczynam się rumieniec.
- uuu Liam całkiem dobrze tańczysz. - palnęłam coś żeby tylko przerwać tą niezręczną ciszę, której szczerze nienawidzę.
-Ty również. - chłopak się uśmiechnął. - przepraszam Cie na moment muszę iść na chwilkę do kuchni ale zaraz wrócę.
- W porządku, jakbyś mnie szukał to będę przy tamtym stoliku. - powiedziałam i wskazałam na stolik, przy którym stała Chole i przy którym jeszcze przed kilkoma minutami staliśmy również my.
- Nie muszę Cie szukac, bo jesteś jedyną osobą, którą tu widzę. - odparł Liam i ruszył w stronę kuchni a ja poczułam, że zaczynam się rumieniec.
Podeszłam do
stolika, przy którym zostawiłam szklankę z sokiem.
- Ślicznie razem wyglądacie. - odezwała się Chole.
- Że co proszę??
- No Ty i Liam bardzo do siebie pasujecie. Jak długo jesteście razem??
- Eeee ...ale my nie... nie jesteśmy parą. - wydukałam.(Ta dziewczyna troszeczkę mnie zaskakuje.)
- Ohh przepraszam myślałam, że jesteście razem.
- Nic nie szkodzi. - odpowiedziałam. (Jak ma się problemy z wyciąganiem wniosków tak to bywa.)
- Ale przyznaj podoba Ci się Li. - zapytała nagle.
- Yyy.. jaaa...
- O czym tak gawędzicie? - naszą rozmowę przerwał sam obiekt zainteresowania. Jak dobrze, że przyszedł w odpowiednim momencie. Ma chłopak wyczucie, nie ma co :p.
- A takie tam babskie sprawy. - odparła ruda.
- Aha to chyba przyszedłem nie w porę.
- Nie, w porządku.
- Poczułam się troszeczkę dziwnie. Chyba za dużo emocji jak na jeden wieczór.
- Przepraszam gdzie jest toaleta? - zwróciłam się do chłopaka.
- Korytarzem prosto i w prawo. - odpowiedział Li.
- Ok, dzięki.
- Ślicznie razem wyglądacie. - odezwała się Chole.
- Że co proszę??
- No Ty i Liam bardzo do siebie pasujecie. Jak długo jesteście razem??
- Eeee ...ale my nie... nie jesteśmy parą. - wydukałam.(Ta dziewczyna troszeczkę mnie zaskakuje.)
- Ohh przepraszam myślałam, że jesteście razem.
- Nic nie szkodzi. - odpowiedziałam. (Jak ma się problemy z wyciąganiem wniosków tak to bywa.)
- Ale przyznaj podoba Ci się Li. - zapytała nagle.
- Yyy.. jaaa...
- O czym tak gawędzicie? - naszą rozmowę przerwał sam obiekt zainteresowania. Jak dobrze, że przyszedł w odpowiednim momencie. Ma chłopak wyczucie, nie ma co :p.
- A takie tam babskie sprawy. - odparła ruda.
- Aha to chyba przyszedłem nie w porę.
- Nie, w porządku.
- Poczułam się troszeczkę dziwnie. Chyba za dużo emocji jak na jeden wieczór.
- Przepraszam gdzie jest toaleta? - zwróciłam się do chłopaka.
- Korytarzem prosto i w prawo. - odpowiedział Li.
- Ok, dzięki.
Obudziłam się
rano z dziwnym bólem głowy. Rozejrzałam się po pokoju.
Chwileczkeee... gdzie ja jestem??? Pokój był duży i
przestronny.Całkiem ładnie urządzony ale... to nie był mój
pokój. Podniosłam się i zauważyłam, że koło mnie leży jakiś
chłopak. O Matko to Zayn!... w dodatku pół nagi Zayn!. Czyli to
pewnie jego pokój. Ale co ja do cholery robię w jego łóżku!!!....i
dlaczego nie pamiętam jak się tu znalazłam...przecież wypiłam
tylko jednego drinka....
Szybko zerwałam się z
łóżka... Zayn'a... i wybiegłam z pokoju. Czułam się strasznie.
Pewnie nie lepiej też wyglądałam. Starałam się iść jak
najciszej żeby nie obudzić żadnego z chłopców. Szłam bardzo
szybkim tępem, chciałam zniknąć stąd zanim ktoś mnie zobaczy.
Byłam już prawie na końcu korytarza, zaczęłam biec gdy nagle...
wpadłam na Liama.... Oooo niee tylko nie on!!!...Chłopak zatrzymał
mnie i złapał w tali.
- a Ty co tu jeszcze robisz?? - zapytał
- Wiesz to chyba nie najlepsza pora do rozmowy, muszę lecieć pa... - wyrwałam mu się i popędziłam w kierunku drzwi.
- Ej czekaj! Kiedy w końcu pójdziesz ze mną na kawę??? - usłyszałam jego pytanie ale nie udzieliłam mu odpowiedzi. Po prostu wyszłam...nie miałam czasu na rozmowę, musiałam jak najszybciej znaleźć się w domu zanim rodzice zorientują się, że spędziłam noc u chłopaków.
- a Ty co tu jeszcze robisz?? - zapytał
- Wiesz to chyba nie najlepsza pora do rozmowy, muszę lecieć pa... - wyrwałam mu się i popędziłam w kierunku drzwi.
- Ej czekaj! Kiedy w końcu pójdziesz ze mną na kawę??? - usłyszałam jego pytanie ale nie udzieliłam mu odpowiedzi. Po prostu wyszłam...nie miałam czasu na rozmowę, musiałam jak najszybciej znaleźć się w domu zanim rodzice zorientują się, że spędziłam noc u chłopaków.
Wybiegłam z
budynku i ruszyłam w stronę mojego balkonu. Całe szczęście tata
wczoraj zostawił drabinę pod moim oknem więc mogłam spokojnie
wejść na balkon.
Ale zaraz … przecież
zamknęłam drzwi...no to już po mnie. Dla pewności pociągnęłam
za klamkę. Drzwi były otwarte, czyżby Maciek wiedział, że
jeszcze nie wróciłam i mi je otworzył?
Weszłam po cichutku do
mojego pokoju. Pierwsze co zobaczyłam to moje przerażające odbicie
w lustrze. O matko co się ze mną działo? - pomyślałam. Wyglądałam
naprawdę strasznie, dobrze, że nikt mnie nie widział. Tzn. prawie
nikt ale może przynajmniej mój wygląd odstraszy tego chłopaka.
Ja go chyba troszeczkę nie rozumiem, niby zarywa do mnie a za chwile
mizia się z Chole. No dobra ona się do niego przymilała ale widać
było, że mu się to podoba.
Spojrzałam na zegarek,
była godzina 9:15. Postanowiłam na początek wziąśc kąpiel,
poszłam więc do łazienki, włączyłam radio i zanurzyłam się w
ciepłej wodzie.
Akurat leciała piosenka
,, Good time” Carly Rae Jepsen i Owl City. Na co ja od razu
zaczęłam śpiewac. Miałam bardzo dobry humor, mimo że nie miałam
pojęcia co się wczoraj ze mną działo.
Gdy już doprowadziłam
się do porządku zeszłam na dół na śniadanie. W kuchni byli
tylko moi rodzice, którzy byli nadzwyczaj spokojni czyli nie wiedzą,
że dopiero co wróciłam do domu. Ale chwileczkę skoro Maciek
jeszcze śpi to kto otworzył mi drzwi od balkonu?? Gdy zjadłam od
razu pobiegłam do jego pokoju. Weszłam bez pukania.
- Hej Ma...
- Julka do cholery gdzie Ty się podziewasz???! - zaczął się wydzierać.
- Ciszej bo rodzice Cie usłyszą. Jak to gdzie? Jestem w domu od dobrych dwóch godzin. - odpowiedziałam
-Coo?? Od ilu?? - nadal krzyczał – Chyba mi nie powiesz, że spędziłaś noc u chłopaków!!! a poza tym telefonu to nie łaska odebrać???
- Uspokój się. - powiedziałam stanowczo. - te..le..fonu??
- Wydzwaniam do Ciebie od godziny!
-Telefon!!!
- No a o czym ja mówię?? Ogarnij się trochę!!
- Niee … czekaj … musiałam go zgubić gdzieś u chłopaków.
- Wiesz co?? Ja tu się zamartwiam, bo nie ma Cie całą noc a Ty...Mam tylko nadzieję, że nie zrobiłaś niczego głupiego...a teraz wyjdź i nawet się do mnie nie odzywaj... - był zły, bardzo zły. Chyba jeszcze nigdy tak na mnie nie krzyczał. W sumie to mu się nie dziwie.Ale to nie moja wina, sama nie wiem co się ze mną działo, a ten telefon pewnie gdzieś mi wyleciał jak rano wychodziłam z domu chłopaków. Stwierdziłam, że lepiej będzie jak go teraz zostawię.
- Dziękuję, że otworzyłeś mi drzwi – podeszłam do niego i go przytuliłam, on nawet się nie ruszył, stał wpatrzony w podłogę. Skierowałam się w stronę drzwi. - aaa Maciek...
- Nie martw się nie powiem rodzicom. - odparł poważnym tonem a ja wyszłam i zamknęłam za sobą drzwi.
- Hej Ma...
- Julka do cholery gdzie Ty się podziewasz???! - zaczął się wydzierać.
- Ciszej bo rodzice Cie usłyszą. Jak to gdzie? Jestem w domu od dobrych dwóch godzin. - odpowiedziałam
-Coo?? Od ilu?? - nadal krzyczał – Chyba mi nie powiesz, że spędziłaś noc u chłopaków!!! a poza tym telefonu to nie łaska odebrać???
- Uspokój się. - powiedziałam stanowczo. - te..le..fonu??
- Wydzwaniam do Ciebie od godziny!
-Telefon!!!
- No a o czym ja mówię?? Ogarnij się trochę!!
- Niee … czekaj … musiałam go zgubić gdzieś u chłopaków.
- Wiesz co?? Ja tu się zamartwiam, bo nie ma Cie całą noc a Ty...Mam tylko nadzieję, że nie zrobiłaś niczego głupiego...a teraz wyjdź i nawet się do mnie nie odzywaj... - był zły, bardzo zły. Chyba jeszcze nigdy tak na mnie nie krzyczał. W sumie to mu się nie dziwie.Ale to nie moja wina, sama nie wiem co się ze mną działo, a ten telefon pewnie gdzieś mi wyleciał jak rano wychodziłam z domu chłopaków. Stwierdziłam, że lepiej będzie jak go teraz zostawię.
- Dziękuję, że otworzyłeś mi drzwi – podeszłam do niego i go przytuliłam, on nawet się nie ruszył, stał wpatrzony w podłogę. Skierowałam się w stronę drzwi. - aaa Maciek...
- Nie martw się nie powiem rodzicom. - odparł poważnym tonem a ja wyszłam i zamknęłam za sobą drzwi.
Co ja najlepszego
narobiłam? Maciek jeszcze nigdy nie był na mnie tak wściekły.
Muszę to jakoś wyjaśnic tylko jak?... Ale najpierw odzyskam mój
telefon.
Była godzina 12:00
gdy poszłam do chłopaków w celu odnalezienia mojego telefonu.
Drzwi otworzył mi Niall.
- O proszę proszę, któż to nas odwiedził.
- Cześć Niall. Mogę wejść na chwilkę.
- Coś się stało?
- Nie nie tylko chyba zostawiłam u was wczoraj telefon.
- O proszę proszę, któż to nas odwiedził.
- Cześć Niall. Mogę wejść na chwilkę.
- Coś się stało?
- Nie nie tylko chyba zostawiłam u was wczoraj telefon.
Blondas wpuścił
mnie do domu. Gdy tylko weszłam ujrzałam resztę chłopców z 1D
sprzątających po wczorajszej imprezie. Ten widok lekko mnie
zaskoczył, chyba się lekko pomyliłam. Jak widać oni nie potrzebują
ekipy sprzątającej i świetnie dają sobie radę sami.
- Hej chłopcy! - przywitałam się – Słuchajcie, czy przypadkiem któryś nie znalazł mojego telefonu??
- a więc to twój telefon. - odpowiedział Zayn – mam go na górze.
- Ooo całe szczęście, już się bałam, że posiałam go na dobre. - powiedziałam – aa Zayn, jeszcze jedno, możemy chwilkę porozmawiać... w cztery oczy.
- Jasne chodź ze mną na górę od razu oddam Ci twoją własność – odparł chłopak i ruszyliśmy schodami na górę.
- Hej chłopcy! - przywitałam się – Słuchajcie, czy przypadkiem któryś nie znalazł mojego telefonu??
- a więc to twój telefon. - odpowiedział Zayn – mam go na górze.
- Ooo całe szczęście, już się bałam, że posiałam go na dobre. - powiedziałam – aa Zayn, jeszcze jedno, możemy chwilkę porozmawiać... w cztery oczy.
- Jasne chodź ze mną na górę od razu oddam Ci twoją własność – odparł chłopak i ruszyliśmy schodami na górę.
*tymczasem na
dole*
- Liam coś ty taki nie w humorze? - zwrócił się do chłopaka Niall.
- Nie martw się, twoja dziewczyna chce tylko porozmawiać z Zaynem. To nie znaczy, że zaraz wylądują w łóżku. - powiedział Louis z lekką ironią w głosie.
- Ej! To nie jest moja dziewczyna. - odpowiedział rozzłoszczony Liam.
- Tak?? To dlaczego jesteś taki zazdrosny? - Zapytał Harry.
- Nie jestem zazdrosny i to nie jest moja dziewczyna!!!
- dobrze już spokojnie. - powiedział Louis i poklepał chłopaka po plecach.
- Liam coś ty taki nie w humorze? - zwrócił się do chłopaka Niall.
- Nie martw się, twoja dziewczyna chce tylko porozmawiać z Zaynem. To nie znaczy, że zaraz wylądują w łóżku. - powiedział Louis z lekką ironią w głosie.
- Ej! To nie jest moja dziewczyna. - odpowiedział rozzłoszczony Liam.
- Tak?? To dlaczego jesteś taki zazdrosny? - Zapytał Harry.
- Nie jestem zazdrosny i to nie jest moja dziewczyna!!!
- dobrze już spokojnie. - powiedział Louis i poklepał chłopaka po plecach.
*
na górze *
Weszliśmy do pokoju
Zayn'a. Usiadłam na łóżku a on wręczył mi mój telefon i usiadł
obok mnie.
- To o czym chciałaś ze mną porozmawiać?
- Słuchaj Zayn... -zaczęłam nieśmiało - jest mi strasznie głupio Cie o to pytac ale możesz mi powiedzieć co robiłam rano w twoim pokoju?? a dokładniej w twoim łóżku?? - Zayn spojrzał na mnie z takim spokojem w oczach. Natomiast ja siedziałam tam jak na szpilkach.
- Spokojnie... - chwycił mnie za ramię – nie masz się czym martwic. Znalazłem Cie śpiącą na schodach więc zaniosłem Cie do mojego pokoju i tyle... koniec historii.
- To o czym chciałaś ze mną porozmawiać?
- Słuchaj Zayn... -zaczęłam nieśmiało - jest mi strasznie głupio Cie o to pytac ale możesz mi powiedzieć co robiłam rano w twoim pokoju?? a dokładniej w twoim łóżku?? - Zayn spojrzał na mnie z takim spokojem w oczach. Natomiast ja siedziałam tam jak na szpilkach.
- Spokojnie... - chwycił mnie za ramię – nie masz się czym martwic. Znalazłem Cie śpiącą na schodach więc zaniosłem Cie do mojego pokoju i tyle... koniec historii.
Kamień spadł mi z
serca gdy to usłyszałam.
- O to miło z twojej strony. Szkoda tylko, że nie mam pojęcia dlaczego spałam na schodach. - odpowiedziałam.
- Nie wiem, może po prostu byłaś zmęczona. - uśmiechnął się do mnie. Ale to był taki troskliwy uśmiech. Myślałam, że mnie wyśmieje ale takiej postawy z jego strony się nie spodziewałam.
- Dzięki Zayn. - odpowiedziałam po czym przytuliłam chłopaka. W tej samej chwili do pokoju wszedł Liam.
- Stary mógłbyś się w końcu wziąśc do roboty a nie jakieś pogaduszki tu sobie urządzasz!! - powiedział podniesionym tonem. Jejku co go ugryzło?
- Dobra spokojnie Li. Już idę. - powiedział – jak widzisz chłopcy strasznie potrzebują mojej pomocy. - zwrócił się do mnie.
- Spoko, jeszcze raz dziękuję – wskazałam na telefon i uśmiechnęłam się znacząco.
- Zeszliśmy na dół i od razu usłyszałam krzyki pozostałych chłopców.
- Nie uwierzycie co znalazłem za kanapą. - krzyczał Lou – niedokończoną kanapkę, skarpetkę i całą masę popcornu.
- Ja mam tylko cztery łyżeczki i kilka butelek. - odparł z udawanym smutkiem Harry – patrz Liam łyżeczki!! – podbiegł do chłopaka. Na co ten schował się za moimi plecami i złapał mnie za ramiona jakbym miała mu służyc jako tarcza.
- Odejdź ode mnie frajerze!
- A ja znalazłem trochę rozdeptanych hamburgerów i proszki nasenne.
- Cooo?? - krzyknęłam
- Wiedziałem, że pobije wszystkich, w końcu kto normalny bierze proszki nasenne na imprezie. - powiedział zadowolony Niall.
Zaskoczył mnie, nie wiem dlaczego przeszła mi przez głowę myśl, że ktos dosypał mi tych proszków do napoju. Tylko kto i dlaczego? Czy ktoś chciał się mnie pozbyć na jakiś czas??
- Słuchajcie, to może ja zostanę i wam trochę pomogę co? - zapytałam. Spojrzałam na chłopców. Byli uśmiechnięci. Z wyjątkiem jednego, oczywiście Liama. Wyglądał jakby nie chciał żebym została.
- No jeśli nie masz nic lepszego do roboty to zapraszamy. - odparł Lou
- Tak przyda się kolejna para rąk, zwłaszcza, że moje łapki za chwilę znikają. - powiedział Hazza.
- No jak to?? Gdzie ty się Styles wybierasz? - zapytał Zayn.
- A to tajemnica.
___________________________________________________________
___________________
I jest kolejny rozdział. Troszeczkę dłuższy niż poprzednie. Mam nadzieję, że wam się spodoba i czekam na wasze komentarze ;)
- O to miło z twojej strony. Szkoda tylko, że nie mam pojęcia dlaczego spałam na schodach. - odpowiedziałam.
- Nie wiem, może po prostu byłaś zmęczona. - uśmiechnął się do mnie. Ale to był taki troskliwy uśmiech. Myślałam, że mnie wyśmieje ale takiej postawy z jego strony się nie spodziewałam.
- Dzięki Zayn. - odpowiedziałam po czym przytuliłam chłopaka. W tej samej chwili do pokoju wszedł Liam.
- Stary mógłbyś się w końcu wziąśc do roboty a nie jakieś pogaduszki tu sobie urządzasz!! - powiedział podniesionym tonem. Jejku co go ugryzło?
- Dobra spokojnie Li. Już idę. - powiedział – jak widzisz chłopcy strasznie potrzebują mojej pomocy. - zwrócił się do mnie.
- Spoko, jeszcze raz dziękuję – wskazałam na telefon i uśmiechnęłam się znacząco.
- Zeszliśmy na dół i od razu usłyszałam krzyki pozostałych chłopców.
- Nie uwierzycie co znalazłem za kanapą. - krzyczał Lou – niedokończoną kanapkę, skarpetkę i całą masę popcornu.
- Ja mam tylko cztery łyżeczki i kilka butelek. - odparł z udawanym smutkiem Harry – patrz Liam łyżeczki!! – podbiegł do chłopaka. Na co ten schował się za moimi plecami i złapał mnie za ramiona jakbym miała mu służyc jako tarcza.
- Odejdź ode mnie frajerze!
- A ja znalazłem trochę rozdeptanych hamburgerów i proszki nasenne.
- Cooo?? - krzyknęłam
- Wiedziałem, że pobije wszystkich, w końcu kto normalny bierze proszki nasenne na imprezie. - powiedział zadowolony Niall.
Zaskoczył mnie, nie wiem dlaczego przeszła mi przez głowę myśl, że ktos dosypał mi tych proszków do napoju. Tylko kto i dlaczego? Czy ktoś chciał się mnie pozbyć na jakiś czas??
- Słuchajcie, to może ja zostanę i wam trochę pomogę co? - zapytałam. Spojrzałam na chłopców. Byli uśmiechnięci. Z wyjątkiem jednego, oczywiście Liama. Wyglądał jakby nie chciał żebym została.
- No jeśli nie masz nic lepszego do roboty to zapraszamy. - odparł Lou
- Tak przyda się kolejna para rąk, zwłaszcza, że moje łapki za chwilę znikają. - powiedział Hazza.
- No jak to?? Gdzie ty się Styles wybierasz? - zapytał Zayn.
- A to tajemnica.
___________________________________________________________
___________________
I jest kolejny rozdział. Troszeczkę dłuższy niż poprzednie. Mam nadzieję, że wam się spodoba i czekam na wasze komentarze ;)
czwartek, 3 stycznia 2013
Rozdział 3
Po naszym rodzinnym śniadaniu wróciliśmy do domu. Dochodziła 12 a ja nie miałam co robić. Mama już dzisiaj wyszła do pracy a ja muszę zająć się małym Kacperkiem. Słoneczko świeciło ale było wydać, ze nie jest za ciepło. Ubrałam brata i wyszłam z nim z domu. Obróciłam się by zamknąć dom a on pobiegł w stronę ulicy.
-Kacper, Kacper stój – zawołałam młodszego brata.
W tym samym czasie chłopiec rozmawiał z mężczyzną. Podbiegłam do nich i w tym momencie rozpoznałam, że to Zayn Malik.
-Młody miałeś na mnie czekać aż zamknę drzwi a ty mi uciekasz ? Chłopczyk się jedynie uśmiechnął.
-Przepraszam Cię za zamieszanie, na chwile spuściłam go z oczu.
-Nie masz za co przepraszać to tylko dziecko a tak w ogóle jestem Zayn – wyciągnął do mnie rękę.
-Rozalia ale mów mi Rose a to mój brat Kacper – wskazałam na braciszka.
-Nie jesteście stąd ?
-Nie przyjechaliśmy z Polski razem z przyjaciółmi rodziców.
-Miło mi się z tobą rozmawiało, ale jak widzisz wracam ze sklepu z marchewkami i zaraz Louis wybiegnie mnie zabić, że jeszcze mnie nie ma – zaśmiał się chłopak – mam nadzieje, że się jeszcze kiedyś spotkamy.
-Na pewno. Przecież mieszkamy obok siebie. No to do zobaczenia.
-No pa.
Parę uliczek dalej znajdował się plac zabaw na który dotarliśmy po 10 minutach. Ja usiadłam na ławce i odpisywałam na wiadomość mamy a Kacper już zapoznał nowych kolegów i koleżanki, nie tylko on – pomyślałam. Nie chciało mi się samej siedzieć, więc napisałam do Julki, żeby przyszła na plac, bo sama tutaj długo nie pociągnę. Zaśmiałam się w duchu. Szybo wytłumaczyłam jej drogę jak tutaj dojść a ona po około 15 minutach zjawiła się uśmiechnięta i z zawiniętym w bandaż nadgarstkiem.
-Co tak długo ? A poza tym co ci się stało ?
-Długo bo szukałam butów.
-Boże jakie ty masz problemy - zaczęłam się z niej śmiać. Nie mogłaś włożyć innych nie ?
-Nie ! - odpowiedziała i wypięła mi język.
-A co z ręką ?
-No więc tak : mama wysłała mnie rano na zakupy i wracając potrącił mnie rower na wskutek czego upadłam. Dzięki temu poznałam także miłego chłopaka, pomógł mi wszystko pozbierać i zanieść. Mieszka obok nas i ma na imię Liam no i skręciłam nadgarstek – uśmiechnęła się uroczo na koniec.
-Nie wiem czy wiesz ale obok nas mieszkają One Direction i ten twój Liam jest członkiem zespołu.
-Żartujesz sobie ? - Julka krzyknęła oburzona na cały park po polsku na co ludzie popatrzyli się na nią jak na wariatkę. Nawet dzieci się wystraszyły.
-Nie mówię całkiem poważnie. Gdyby nie Kacper też bym nie wiedziała, ze mieszkają koło nas. Bo zamykając drzwi on wybiegł na ulice i Zayn go złapał. Chwilkę pogadaliśmy i on poszedł do domu a my tutaj – mówiłam o wiele spokojniej niż przyjaciółka.
Pogadałyśmy jeszcze chwilkę, i zaczęłyśmy się zbierać.
-Kacper chodź wracamy.
Chłopiec podbiegł do nas złapał mnie za jedną rękę za druga Julkę i razem ruszyliśmy do domu. W czasie drogi powrotnej stwierdziłyśmy, że pójdziemy do Juli i obejrzymy jakiś film. Gdy doszłyśmy pod dom Kacper poszedł z moja przyjaciółką a ja po jakieś jego zabawki. Wróciłam w domu nikogo nie było tylko ja, Julka i Kacperek. Nie przejęłyśmy się tym zbytnio, poszłyśmy do salonu usadowiłyśmy się na kanapie i włączyłyśmy sobie Trzy metry nad niebem. Nie minęło nawet 20 minut filmu a do domu weszło 6 chłopaków. Maciek i … całe 1D ? Ej co się tu dzieje ? Spojrzałam Julkę, była zła, widziałam to po jej minie.
-Dziewczyny to są moi nowi znajomi Liam, Lous, Zayn, Harry i Niall – odezwał się wesoło Maciek. Nie powiem, ale w rzeczywistości są jeszcze bardziej przystojni niż w internecie *.* Pomachali i powiedzieli nam dźwięczne „Hej”.
-Stary to są twoje siostry ? - zapytał zachwycony Harry
-Jula to moja siostra, a Rose jest naszą przyjaciółką więc prawie jak siostra – zaśmiał się chłopak. Panienka Makowska nie zwracając uwagi na gości wbiegła szybko na górę do swojego pokoju.
-Przepraszam was, Maciek popilnuj chwile Kacpra idę do niej.
Weszłam szybko na piętro, nie zamknęła drzwi do pokoju czyli wiedziała, że przyjdę. Zamknęłam je na klucz i usiadłam na łóżku obok leżącej dziewczyny. Podniosła się i zaczęła wpatrywać się podłogę.
-Wiem, że za nimi nie przepadasz, no ale po pierwsze to są znajomi twojego brata, po drugie są naszymi sąsiadami, po trzecie podoba ci się Liam. Więc jak ty sobie to wyobrażasz ?
-No nie wiem.
-Na prawdę chcesz tutaj siedzieć sama ? A co będzie jak chłopacy będą częściej przychodzić ? Będziesz się chować w pokoju ? To nie ma sensu, a poza tym już Liam'a polubiłaś i resztę też polubisz więc ruszaj swój zacny tyłek i idziemy do salonu.
*tymczasem w salonie*
(narracja trzecioosobowa)
-A jej co się stało ? - zapytał zdziwiony Blondyn.
-Bo ja wiem. - wzruszył ramionami Maciek
-Nie mówiłeś, że masz siostrę – powiedział Liam – Pomogłem jej dzisiaj pozbierać, zakupy bo jakiś palant wjechał w nią rowerem.
-O czyli się znacie
-Kacper choć do mnie pokaż jakie masz zabawki – zawołał chłopca Zayn.
Ten natomiast wziął swój samolot i podszedł do niego.
-Polubił cie. Nie zawsze tak się zachowuje w stosunku do obcych, jest strasznie wstydliwy.
-Kto powiedział, ze ja obcy ? Widzieliśmy się dzisiaj nie ? - zapytał chłopca Malik, a ten pokiwał głową na tak.
-Gdzie ? -zapytali wszyscy chórem
-No Rose zamykała drzwi i ten brzdąc jej uciekł i wpadł na mnie, ona podeszła przedstawiła się chwilkę porozmawialiśmy i poszła z nim w stronę parku.
-Aha – odpowiedziała cała piątka. Co za zgodność.
*Rose*
Jula zgodziła się zejść na dół razem ze mną. Wyszłyśmy z jej pokoju i zbiegłyśmy schodami na dół. Poszłyśmy do kuchni po sok i wróciłyśmy do reszty.
-Przepraszam, że tak uciekłam źle się poczułam ale już wszystko dobrze – skłamała Julia.
-Nie no spoko nic się nie stało, oglądamy dalej film ? - zapytał Louis
-Niby czemu nie chcecie coś jeść, bo pewnie Maciek wam nic nie zaproponował ?
-Ja chcę marchewki
-Ja parówki
-Ja sok
-Ja też
-A ja wodę
-A ja …. -Maćkowi przerwała Julka.
-Ty jak coś chcesz to idź do kuchni i sobie weź. Dobra zaraz będę. - reszta się zaśmiała a Maciek strzelił pięciominutowego focha.
-Pomóc ci ? -Zapytał Li
-Nie nie trzeba .
Ruszyła do kuchni a Li za nią. Nie była z tego zadowolona, ja to wiem.
*Jula*
-Jak tam twój nadgarstek ? Już dobrze ?
-Nie jest źle, już tak nie boli jak na początku.
-Pamiętasz mieliśmy iść na kawę to jak dasz się zaprosić ? Może jutro ?
-Wiesz nie wiem czy będę miała czas
-Będziesz, będziesz – usłyszałam krzyki Rose z salonu, no to mnie wkopała.
-No okej to bądź po mnie koło 12 pasuje ci ? - zapytałam z niechęcią
-Dobra będę o 12 – uśmiechnął się do ciebie chłopak. Cholera czemu on ma taki łady uśmiech ? Dobra nie wnikam, ogarnij się dziewczyno.
Liam wziął soki a ja resztę jedzenia i dołączyliśmy do dobrze się bawiącej reszty osób. Resztę dnia spędziliśmy rozmawiając z chłopakami, śmiejąc się i bardzo dobrze się bawiąc, oczywiście to wszyscy się świetnie bawili tylko nie ja. Około 19 Kacper usnął na kanapie więc Rose poszła go zanieść do domu, bo ciocia już przyszła.
*Rose*
Chwilkę porozmawiałam z mamą i wróciłam do reszty towarzystwa. Chłopacy są naprawdę bardzo mili. Już wszystkich polubiłam :D Koło 21 ja razem z chłopakami zebraliśmy się do domów, zanim weszłam do mieszkania zatrzymał mnie Harry.
-Rose jutro robimy imprezę może byś wpadła razem z Julką i Maćkiem.
-Czemu nie. Będziemy na pewno – uśmiechnęłam się do niego, pożegnałam i poszłam do domu. Weszłam do góry, poszłam pod prysznic i ubrałam się w piżamkę. To był dzień pełen wrażeń więc szybko wpadłam w objęcia morfeusza.
______________________________________________________________________
Mam nadzieje, że podoba wam się rozdział. Jesteście ciekawi co będzie dalej ? Już za pare dni pojawi się kolejna część opowiadania. I mam taką prośbe jeżeli czytacie to komentujcie w tedy wiemy, że nie piszemy tego dla siebie tylko dla was.
wtorek, 1 stycznia 2013
Rozdział 2
Nastał nowy dzień.
Wstałam wcześnie, bo z tej radości i podekscytowania nie mogłam
spac. A poza tym mój ukochany braciszek z samego rana zaczął swój
recital pod prysznicem. Nie zdziwię się gdy nasi sąsiedzi zaczną
uciekac mimo, ze mieszkamy w domku dwurodzinnym. Całe szczęście
rodzina Fiołkowskich jest przyzwyczajona do codziennych koncertów
Macka i moich zresztą też.
Mój pokój rano
wyglądał jeszcze lepiej niż wczoraj. W porannym świetle mogłam
zobaczyc każdy szczegół tego średniej wielkości wnętrza z
ogromnym łożkiem po środku.Wszystko wyglądało dokładnie tak jak
to sobie zaplanowałam i mimo tych wszystkich bagaży, pudeł i
sterty ciuchów, które wczoraj rzuciłam w kąt pokój wyglądał
przepięknie. Zresztą jak cały nasz dom. Myślę, że ta
przeprowadzka to bardzo dobry krok na tej ścieżce zwanej moim
życiem. Nowe miasto to nowe perspektywy, nowe znajomości i
możliwości spełniania marzeń ( a tego bardzo dużo w mojej
głowie).Ale czy na pewno odnajdę się w nowej sytuacji? Przecież
po wakacjach zacznie się szkoła i te wszystkie obowiązki... Ehh co
ma być to będzie. Nie mogś poddac się od razu na starcie. Mam przy
sobie najlepszą przyjaciółkę i rodzinę, czego mi więcej
potrzeba? Razem jakoś damy rade...
Moje rozmyślania przerwało
burczenie w brzuchu, nic dziwnego przecież cały wczorajszy dzień z
nerwów nie mogłam nic jeśc. Chyba więc czas nadrobic zaległości.
Prędko podreptałam na dół w mojej piżamce w małpki i jednym,
wielkim kołtunie na głowie. Zatrzymałam się na przedostatnim
schodku, zaraz za mną zbiegł Maciek w bokserkach ( ahh jak ten
czubek kocha paradowac w gatkach z rana -.-) Stanęliśmy trochę zdezorientowani, spojrzeliśmy na siebie a następnie na utkwione w
nas sześc par oczu. (Musieliśmy wygladac komicznie :p).
- No! Nareszcie są
nasze śpiochy! - krzyknęła Rose a jej dźwięczny głos
rozbrzmiał w całym pomieszczniu.
- Co wy tu wszyscy
robicie? - zapytałam.
- Postanowiliśmy wpaśc
do was na pierwsze śniadanko w nowym domu – odparła ciocia z
uśmiechem.
- Super!... naprawdę
świetnie!Ale mogliście nas wczesniej uprzedzic. Nie musielibyscie
oglądac tej oto Zmory. – powiedział Maciek wskazując na mnie
dystyngowanym gestem jakby ogłaszał przybycie Królowej Elżbiety.
- Haha bardzo śmieszne
śpiewający Romeo w bokserkach w misie. Szczerze współczuje
twojej wybrance, której będziesz śpiewał serenady pod oknem. -
rzuciłam mu złowrogie spojrzenie, choc w moim wykonaniu i tak
wyglądało dośc śmiesznie.
- Dobra dzieciaki nie
gadac tylko siadac i jeśc!
- Dobrze tatusiu... –
odparliśmy zgodnie i ze spuszczonymi głowami i zabawnymi grymasami
na twarzy (niczym dzieci, którym ktoś zabrał ulubioną zabawkę)
ruszyliśmy w stronę stołu.
- Ale Macieju dobrze by
było gdybyś najpierw włożył cos na siebie. – powiedział tata
próbując powstrzymac śmiech.
- Pierwszy dzień i już
wszyscy się mnie czepiają – odezwał się Maciek z udawanym
oburzeniem i pobiegł schodami na górę.
Ahh uwielbiam
nasze wspólne śniadania. Szkoda tylko, że nie zdarzają się
często. Zazwyczaj tata i wujek mają dużo pracy w firmie więc
wychodzą wcześniej a moja mama od czasu do czasu wyjeżdża w
delegacje. Ale nie mam co narzekac, bo gdy już nadarzy się taka
okazja jest naprawdę wesoło.
Po śniadaniu
wróciłam na górę do swojego pokoju. Przekraczając próg drzwi
wlazłam w stertę kartonów, które pozostawiłam wczoraj w lekkim
nieładzie.
- Cholera! - wrzasnęłam.
Jedno z pudełek spadło na podłogę. Szybkim ruchem podniosłam je
i zaczęłam sprawdzac czy wszystkie znajdujące się w nim rzeczy są
całe. Na szczęście nic się nie uszkodziło więc mogłam spokojnie
odstawic pudełko i zając się doprowadzeniem mojego wyglądu do
stanu użyteczności publicznej. Poszłam więc do mojej prywatnej
łazienki i wzięłam długą, odprężającą kąpiel. Zrobiłam
lekki makijaż i ubrałam się w ulubione jeansy i czerwony top.
Włosy zaczesałam na bok w kłosa. Po czym zabrałam się do
ogarniania tego chaosu panującego w moim idealnym świecie.
- Julia!!! -
usłyszałam krzyk mamy.
- Tak? -
mama powoli wchodziła schodami na górę.
- Mogłabyś
skoczyc do sklepu po kilka produktów? - zapytała po wejsciu do
mojego pokoju.
- No skoro
tak ładnie prosisz – uśmiechnęłam się – tylko daj mi listę.
Najwidoczniej
mój idealny świat musi jeszcze poczekac zanim doprowadzę go do
całkowitego porządku.
Pogoda
w Londynie pozostawiała wiele do życzenia. Jak na tą porę roku
było dośc chłodno bo jedynie 19 stopni i wiał lekki wiatr.
Zarzuciłam więc na siebie cienki, kremowy sweterek oraz apaszkę
pod kolor i czerwone Conversy, po czym udałam się na zakupy do
marketu znajdującego się przecznicę dalej.
Wracając
przyglądałam się otaczającym mnie widokom naszej ulicy. Jak to
brzmi... naszej... Wszystkie domy są takie zadbane i piękne.
Zresztą cała ulica (mimo nie zbyt ciekawej pogody) wygląda
naprawdę zadziwiająco ładnie.
Szłam wolnym
krokiem niosąc dwie torby z zakupami. Wszystko wyglądało tak
spokojnie gdy nagle zza rogu wyjechał jakiś chłopak na rowerze,
pędził w moją stronę z dużą prędkością. Chciałam ustąpic mu
z drogi ale nim zdążyłam zejśc na bok, zostałam trącona przez
rower i upadłam na chodnik z dużym hukiem. Nie wiem czy to ja czy
upadające torby narobiły tyle hałasu...
-Jak
jeździsz palancie!!! - krzyknęłam z całych sił, ale rowerzysta
zapewne mnie nie słyszał, bo był już dobre 15 metrów dalej.
Spojrzałam
wokół siebie na rozrzucone po całym chodniku jabłka, które były
w jednej z toreb. - No pięknie, jeszcze tego brakowało – burknęłam
pod nosem.
- Wszystko w
porządku? - usłyszałam męski głos za moimi plecami. Po chwili
stanął przede mną średniego wzrostu chłopak, o jasno brązowych,
krótko ściętych i lekko kręconych włosach. Wyciągnął do mnie
rękę. Chwyciłam ją. Powoli podciągnął mnie do góry.
- Tak, nic
mi nie jest – powiedziałam cichutko. Chłopak spojrzał na mnie
jak na idiotkę. Widac było, że jest lekko zdezorientowany albo
zszokowany. Na jego twarzy pojawił się grymas, coś w stylu
,,WTF?” Nadal trzymał moją dłoń.
- Kompletnie nie
wiedziałam o co mu chodzi? Czy aż tak źle wyglądam? Nawet nie
zauważyłam, że przez cały czas patrze mu w oczy, a miał bardzo
ładne oczy... piękne brązowe oczy...chwileczkę...nooo tak
<palmface> . Własnie uświadomiłam sobie, że odpowiedziałam
mu po polsku. Nic więc dziwnego, że chłopak się przestraszył. -
ojej przepraszam nie ten język – uśmiechnęłam się lekko –
tak, wszystko w porządku, dzięki, że pytasz. - nieznajomy puścił
moją dłoń.
- Dobrze, że
nic Ci się nie stało – uśmiechnął się. Kurcze uśmiech też
miał śliczny. Aaaa o czym ja myślę! Julka! Weź się w garsc!
Rozejrzałam
się dookoła na leżące wszędzie jabłka.
- Ahh jak
zwykle musiałam narobic niezłego zamieszania. - spojrzałam na
chłopaka.
- Spokojnie,nie
Ty pierwsza i nie ostatnia a to zaraz pozbieramy. – ponownie się
uśmiechnął, po czym przykucnął i zaczął zbierac jabłka w
koszulkę.
- Oj zostaw
to ….
- Liam –
odparł i podał mi rękę na przywitanie (dziwnieee mógł się
przedstawic wcześniej kiedy jakieś 2 minuty trzymał moją dłoń,
ale widocznie był w zbyt ciężkim szoku :p)
- Zostaw to
L-Liam dam sobie radę!
- Ale ja Ci
z chęcią pomogę … - spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.
- Julia –
dopowiedziałam i również zabrałam się za zbieranie owoców z
chodnika.
- A więc
skąd jesteś Julio? - zapytał Liam
- z Polski,
tak naprawdę to mój pierwszy dzień tutaj, no w sumie może drugi
bo przyjechaliśmy wczoraj po południu, a ja już musiałam
narozrabiac .
- Heh ale to
nie była Twoja wina, sama widziałaś, że ten idiota nie umie
jeździc jak człowiek. – zaśmiał się.
- No w sumie
może masz rację. - w końcu udało nam się zebrac wszystkie jabłka
więc mogłam wracac do domu. Schyliłam się żeby wziąśc torby,
podniosłam je gdy nagle poczułam ból w prawym nadgarstku.
- Ałaaa!! -
krzyknęłam – chyba jednak nie wszystko jest w porządku –
odparłam i postawiłam torby z powrotem na ziemi.
- Julia co
Ci jest? - zapytał poważnym tonem.
- Chyba
troszeczkę obtłukłam nadgarstek, ale nic mi nie będzie.
- Chodź,
pomogę Ci zaniesc te torby do domu, nie wyglądają na zbyt lekkie.
- Dziękuję,
to miło z Twojej strony - powiedziałam troszkę zawstydzona –
głupio mi Cie tak wykorzystywac.
- Przestań,
to przecież żaden problem, lubimy pomagac nowym sąsiadom –
odparł z uśmiechem.
Szliśmy
powoli, w między czasie rozmawialiśmy, Liam wypytywał o Polskę,
potem przyznał, że faktycznie troszeczkę się zdziwił kiedy
odezwałam się w obcym dla niego języku. Ja zapytałam go o to jak
jest w Londynie, jacy są tu ludzie i czy pogoda jest zawsze taka
beznadziejna. On odparł ze śmiechem, że ludzie są mili i uczynni
jak on a pogoda nie ma większego znaczenia kiedy otaczają nas
wartościowe osoby. Nawet nie zauważyłam kiedy doszliśmy na
miejsce.
- To tutaj!
Jeszcze raz dziękuję za pomoc – skierowałam te słowa do
stojącego przede mną chłopaka.
-Ależ nie
ma za co. Cała przyjemnosc po mojej stronie. – odpowiedział Liam
z lekko zadziornym uśmieszkiem.
- Ależ
jest, nie mam pojęcia jak Ci się odwdzięczę.
- Może
wybierzesz się kiedyś ze mną na kawę w ramach rewanżu?
- Jasne. O
ile nie jesteś zboczeńcem albo seryjnym mordercą. - zachichotałam.
- Aż tak
źle wyglądam?? - zaśmiał się chłopak. - Jakbyś jeszcze czegoś
potrzebowała to znajdziesz mnie w domu obok. – powiedział
wskazując na budynek.
- Dobrze.
Jeszcze raz dziękuję. Do zobaczenia!
- Do
zobaczenia! - odpowiedział, a ja weszłam do domu.
Oczywiście
nie odbyło się bez pytań co tak długo? Więc całe zajście
musiałam opowiedziec mamie. Noo może pominęłam kilka faktów o
ślicznych oczach i uśmiechu Liama. Ale zachowałam sens tej
historii. Okazało się, że mój nadgarstek jest zwichnięty,
zastanawia mnie tylko jakim cudem nie poczułam tego wcześniej gdy
chłopak pomagał mi wstac albo przy zbieraniu jabłek. Może byłam
tak rozkojarzona, że nawet nie czułam żadnego bólu. W każdym
bądź razie nic wielkiego się nie stało a nawet dzięki temu
zajściu poznałam całkiem przyzwoitego sąsiada. ;)
__________________________________________
I w ten oto sposób przebiegło pierwsze spotkanie Julki i Liama. Jak zareaguje dziewczyna na wieśc, że jej sąsiad jest jednym z członków zespołu, za którym nie przepada? Czy Rose uda się przekonac ją do chłopaka i jego kumpli?
__________________________________________
I w ten oto sposób przebiegło pierwsze spotkanie Julki i Liama. Jak zareaguje dziewczyna na wieśc, że jej sąsiad jest jednym z członków zespołu, za którym nie przepada? Czy Rose uda się przekonac ją do chłopaka i jego kumpli?
piątek, 28 grudnia 2012
Rozdział 1
Pakowałam ostatnie rzeczy do walizki, kiedy usłyszałam krzyk mamy :
-Julia ! Skończyłaś już, zaraz wyjeżdżamy !
Wpakowałam jeszcze do torebki najpotrzebniejsze rzeczy i już miałam schodzić ale walizka okazała się być ciężka. Ugh.
-Maciek ! Choć mi pomóż, bo nie dam rady.
Brat szybko stawił się na piętrze i jak gdyby nigdy nic ruszył razem z moim ciężarem na dół. Pożegnałam się jeszcze z moim pokojem i schodami zbiegłam do holu a z niego od razu pobiegłam do zamówionej wcześniej taksówki.
Wpakowaliśmy się wszyscy do środka i tata poprosił kierowce aby zawiózł nas na lotnisko. Wyciągnęłam z torebki MP4, włożyłam słuchawki w uszy i zatopiłam się w słowach piosenki Adele Someone Like You.
Dobrze zrobiłam, bo w mieście były duże korki i na lotnisko dojechaliśmy dopiero po prawie godzinie. Na miejscu czekała na nas rodzina Fiołkowskich. Szybko zabraliśmy bagaże z pojazdu i ruszyliśmy w ich stronę. Przywitałam się z ciocią i wujkiem, bo tak do nich mówiłam i razem z Rose zaczęłyśmy gadać jak najęte.
-Kochane moje małe dziewczynki skończcie już bo się spóźnimy i do żadnego Londynu nie polecimy – powiedział już znudzony Maciek.
Uśmiechnięte ruszyłyśmy do odprawy, która o dziwo przebiegła całkiem szybko i sprawnie, mieliśmy jeszcze 30 minut więc musieliśmy czekać w sali odlotów. Po 15 minutach w głośnikach rozbrzmiewał ciepły głos jakiejś kobiety :
-Pasażerów lotu 115 na trasie Poznań-Londyn prosimy o zebranie się pod terminalem.
Po chwili nasza cała ósemka stała już w małym ciasnym busie, który ruszył i momentalnie znaleźliśmy się przed włazem samolotu. Panowie ponowie sprawdzili nasze paszporty i w końcu mogliśmy się usadowić w nie wygodnych fotelach statku powietrznego.
-Prosimy nie wstawać i zapiąć pasy za chwile startujemy – usłyszeliśmy te słowa od nie wysokiej blondynki.
Posłusznie wykonaliśmy polecenie i czekaliśmy na start. Po dziesięciu minutach znajdowaliśmy się wysoko w powietrzu, zaczynając nowy rozdział w naszym jak dotychczas niby wspaniałym, pełnym „przyjaciół” życiu. Przez całą drogę myślałam o moich starych znajomych. Nie którzy naprawdę byli w porządku ale reszta leciała tylko na kasę tak jak mój były chłopak na szczęście wyjeżdżam stąd i mam nadzieje, że ich już nigdy nie zobaczę. Na te jakże przemyślenia mogłam sobie pozwolić gdyż Rose przez całą drogie spała. Bo przez całą noc się pakowała, jak to stwierdziła wcześniej jej się nie chciało. Za to ludzie mieli z niej niezły ubaw, bo spała z otwartą buzią.
Po około godzinie Rose się obudziła, resztę drogi przegadałyśmy i śmiałyśmy z wszystkich mijających nas ludzi. Ponownie niska blondyna odezwała się informując nas o tym, że za nie całe 5 minut będziemy kołować. Znowu każdy zapiął pasy a mi zrobiło się nie dobrze. Na twarzy byłam cała biała. Skąd to wiem ? Maciek i Rose się ze mnie śmiali, choć mi nie było wcale do śmiechu. Na szczęście mdłości przeszły a my cali i zdrowi wylądowaliśmy na lotnisku Heathrow które od naszego nowego miejsca zamieszkania było oddalone o 24 km na zachód od Londynu.
Na lotnisku odebraliśmy nasze bagaże i złapaliśmy dwie taksówki. Do Londynu dojechaliśmy bez zbędnych przeszkód, lecz tam zaczęło się piekło. Dużo ludzi, dużo samochodów plus pora obiadowa ? To kończy się znienawidzonym przez wszystkim korkiem. Wjechaliśmy na bardzo ładną i spokojną uliczkę. Wszystkie domy były bardzo ładne i przede wszystkim duże. Zatrzymaliśmy się pod jednym dużym dwurodzinnym domem z wielkim tarasem. Wszędzie była zielona trawa po prostu dom jak marzenie. Wygramoliliśmy się z samochodu, zapłaciliśmy i zabraliśmy nasze bagaże. Weszliśmy do naszych nowych mieszkań, z wcześniejszych planów domu które oglądałam rozmieszczenie pokoi jest identyczne więc na dole jest wielki salon, kuchnia, jadalnia i łazienka, a na górze trzy sypialnie w których są osobna łazienki i garderoby.
*Rose*
Wzięłam Kacpra na ręce i razem z rodzicami weszliśmy do naszego nowego gniazdka. Wszystko jest takie piękne i duże, już mi się tu podoba. Uśmiechnęłam się sama do siebie i postawiłam brata na ziemie. Zostawiłam walizkę w holu i wbiegłam na piętro do mojego nowego pokoju. Jeszcze w Polsce wysłaliśmy projekty wnętrz tutaj. Rodzice razem z bratem siedzieli w salonie, ja wzięłam mój bagaż i poszłam z nim na górę rozpakować wszystkie moje ciuchy i kosmetyki. O 17 wszystko było poukładane a ja miałam czas na odpoczynek.
Położyłam się z moim laptopem na łóżku i zaczęłam sprawdzać różne portale plotkarskie i społecznościowe. Weszłam na tt i dodałam nowy post „Welcome to London”. Sprawdziłam konta chłopaków z One Direction, wylogowałam się i weszłam na facebook'a. Napisałam do mojej koleżanki Weroniki, oczywiście nie obyło się bez pytań jak wygląda nasz nowy dom, czy już kogoś poznałyśmy. O godzinie 19 mama zawołała mnie na kolacje. Szybko zbiegłam na dół i usiadłam przy stole. Mama zdążyła już pójść do sklepu i wszystko kupić. Szybka jest. Po zjedzonej kolacji poszłam do pokoju, zabrałam moją ulubioną piżamę i poszłam do łazienki się umyć. Zmęczona wszystkim o 21 położyłam się do łóżka i usnęłam.
Sypialnia Rose
Dom Makowskich i Fiołkowskich
___________________________________________________________________
I jest pierwszy rozdział. Mam nadzieje, ze będziecie wyrozumiali bo to nasz pierwszy blog. Będziemy starały dodawać sie kolejne rozdziały systematycznie. Liczymy na szczere komentarze z waszej strony.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




